moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Bitwa na miarę zwycięstwa w wojnie

Autorem koncepcji zwycięskiej Bitwy Warszawskiej był marszałek Józef Piłsudski. Zdecydował się na kontruderzenie znad Wieprza dzięki wyobraźni strategicznej i odwadze podjęcia ogromnego ryzyka, ponieważ przegranie manewru oznaczało upadek państwa – mówi prof. Janusz Odziemkowski, historyk wojskowości, pracownik naukowy Akademii Sztuki Wojennej.

Sytuacja militarna Polski w przededniu Bitwy Warszawskiej nie wyglądała dobrze…

prof. Janusz Odziemkowski: Bolszewicy zbliżali się do Warszawy i sądzili, że stolica Polski podda się w ciągu kilku godzin. Zajęli Ciechanów, Pułtusk, Nasielsk, 13 sierpnia Radzymin. Wszyscy w Europie byli przekonani, że nie ma dla nas ratunku i oczekiwali, że Polska upadnie.

Jaka była wówczas sytuacja polityczna w Warszawie?

Działała powołana na początku lipca Rada Obrony Państwa, w której zasiadali przedstawiciele rządu, parlamentu i głównych partii politycznych, rząd koalicyjny z Wincentym Witosem na czele i Generalny Inspektorat Armii Ochotniczej z kierowany przez gen. Józefa Hallera. Kiedy Armia Czerwona była już blisko Warszawy, niektórzy politycy przekonani, że stolicy nie da się obronić, lansowali pomysł przeniesienia rządu do Wielkopolski i ewentualnego konstruowania tam dalszej obrony. To były naiwne kalkulacje. Wojskowi wiedzieli, że oddanie przepraw na Wiśle w Warszawie i samej stolicy z jej zasobami, będzie praktycznie końcem Polski i dalszą skuteczną obronę trudno będzie zorganizować. Była więc determinacja dowództwa, zdecydowanej większości polityków i ludności stolicy, aby bronić miasta, największego węzła komunikacyjnego i logistycznego, a ponadto symbolu istnienia państwa polskiego.

Na militarne wsparcie z Zachodu i przysłanie wojsk alianckich nie mogliśmy liczyć, nie dochodziły też do nas transporty broni…

To prawda. Niemieccy robotnicy w Gdańsku popierali bolszewików i odmówili przeładunku zaopatrzenia dla Polski. Pomoc materiałowa z Francji nie docierała z powodu blokady dostaw przez Czechosłowację, która zamknęła możliwość przewozu transportów przez swoje terytorium argumentując, że pozostaje neutralna. Tak naprawdę Czesi czekali na upadek Rzeczpospolitej naiwnie sądząc, że pozwoli to im odgrywać czołową rolę w Europie Środowo-Wschodniej. Nie wiedzieli, że zapadła już decyzja Włodzimierza Lenina o inwazji Armii Czerwonej na Czechosłowację, Węgry i Austrię. Węgrzy przeczuwali taką możliwość i dlatego w swoim interesie, a także z sympatii do Polski, starali się pomóc, jak mogli m.in. transportami amunicji. Natomiast dostawy amunicji i broni z Zachodu dotarły do nas po Bitwie Warszawskiej i przydały się w bitwie niemeńskiej.

Jakie nastroje panowały w mieście?

Warszawa zachowała spokój, nastąpiła też wielka mobilizacja społeczeństwa. Szykowano obronę, a ochotnicy masowo zaciągali się do armii. Łącznie zgłosiło się ponad 105 tys., z których około 90 tys. osób poszło na front. Pozostali pełnili służbę pomocniczą na tyłach. Masowo powstawały także straże obywatelskie, które przejmowały od wojska troskę o zapewnienie bezpieczeństwa w miastach, a to pozwalało skierować więcej żołnierzy na front. Tak dawał o sobie znać ukształtowany w XIX wieku etos, zgodnie z którym walka z bronią w ręku w obronie ojczyzny była etycznym i moralnym obowiązkiem każdego Polaka. Ochotnicy szli do walki z przekonaniem, że można zwyciężyć i te nadzieje wnieśli w szeregi regularnej armii.

W nocy z 5 na 6 sierpnia w Belwederze opracowano ogólną koncepcję manewru znad Wieprza. Na czym miał on polegać?

Zamierzano siłami 1 Armii zatrzymać uderzenie rosyjskie na przedpolach Warszawy i obroną stolicy związać jak największe siły nieprzyjaciela, bronić północnego odcinka frontu i dolnej Wisły 5 Armią gen. Władysława Sikorskiego oraz środkowej Wisły dywizjami 2 Armii. Jednocześnie grupa uderzeniowa miała skoncentrować się nad dolnym Wieprzem i stamtąd przeprowadzić błyskawiczną kontrofensywę na odsłonięte lewe skrzydło Frontu Zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego. Stwarzała ona szansę przecięcia linii komunikacyjnych nieprzyjaciela, wyjścia na jego tyły, a w konsekwencji szansę zniszczenia głównych sił Tuchaczewskiego.

Wśród historyków nadal trwa spór, kto był autorem tej koncepcji: marszałek Józef Piłsudski czy gen. Tadeusz Rozwadowski, szef Sztabu Generalnego WP?

W wojsku obowiązuje zasada jednoosobowego dowództwa. W tym przypadku Józef Piłsudski, jako naczelny wódz, brał na siebie odpowiedzialność wyboru wariantu planu i wskazania, jak ma być przeprowadzony. Zadaniem gen. Rozwadowskiego, sztabowca utalentowanego i niezachwianie wierzącego w zwycięstwo, było proponowanie różnych wariantów działań operacyjnych, ale to do Piłsudskiego należał wybór jednego z nich. Marszałek już wcześniej, kiedy wojska polskie zajmowały w lipcu 1920 r. linię dawnych okopów niemieckich, planował uderzenie na skrzydło wojsk Tuchaczewskiego dywizjami zabranymi z frontu na Ukrainie. Wtedy zabrakło czasu na pobicie armii konnej, co było warunkiem koniecznym dla wycofania tych kilku dywizji i przewiezienia ich na Białoruś. Kolejny plan uderzenia na Tuchaczewskiego z rejonu Brześcia nad Bugiem został pokrzyżowany nieoczekiwanie szybkim upadkiem twierdzy brzeskiej. Nad Wieprzem marszałek wrócił do koncepcji, której już dwukrotnie nie mógł zrealizować. Gen. Rozwadowski bardzo dobrze wykonał zadanie szefa Sztabu Generalnego, rozpracowując zarysowaną myśl kontrofensywy na mapach i przelewając ją w tekst rozkazów. Podczas rozmów z Piłsudskim, których treść znamy z zachowanych dokumentów, niejednokrotnie zaznaczał, że wykonał polecenie marszałka, postąpił zgodnie z jego zaleceniem.

Na czym polegał geniusz tego planu?

Na dostosowaniu go do warunków, jakie narzucił nam nieprzyjaciel, który miał wówczas inicjatywę strategiczną. Należało odczytać jego zamiary, przewidzieć możliwe reakcje na polskie przeciwdziałanie, trafnie przeanalizować doniesienia polskiego wywiadu i twórczo je wykorzystać. Aby zdecydować się na dokonanie w ciągu kilku dni wielkiego przegrupowania wojsk i idącej w ślad za tym reorganizacji całej logistyki, trzeba było mieć wielką wyobraźnię strategiczną i odwagę podjęcia ogromnego ryzyka. Niepowodzenie kontruderzenia znad Wieprza oznaczało bowiem klęskę w wojnie i upadek państwa. Gdyby zdecydowano się na płytszy manewr, jaki proponował przedstawiciel francuskiej misji wojskowej gen. Maxime Weygand, czyli uderzenie z rejonu Mińska Mazowieckiego, pojawiłaby się szansa na opóźnienie marszu Armii Czerwonej, zyskania kilku dni na rokowania rozejmowe. Czy mogło to ocalić naszą niepodległość? Z pewnością nie. Bolszewicy dążyli do utworzenia Polskiej Republiki Rad i żadne inne rozwiązanie ich nie zadowalało. Piłsudski nie uląkł się odpowiedzialności i ogromnej skali planu strategicznego, który przyniósł nam wspaniałe zwycięstwo.

Do przeprowadzenia tego manewru potrzebne było przegrupowanie dużych polskich sił…

Czas na ten manewr wywalczyliśmy m.in. w pierwszej połowie sierpnia podczas walk nad Bugiem, a także nieco wcześniej w bitwie z Budionnym pod Brodami. Armia konna poniosła wówczas wielkie straty, zużyła zapasy i musiała być wycofana z frontu na blisko dwa tygodnie. Ponadto pamiętajmy, że Bitwa Warszawska to nie tylko wybór kierunku i przegrupowanie wojsk, ale także transport dziesiątków tysięcy ton zaopatrzenia i uzupełnień niezbędnych dla wypełnienia szeregów wykrwawionych oddziałów frontowych. To cała ogromna logistyczna operacja, trudna do zauważenia dla czytelnika czytającego opisy zwycięskich bitew i potyczek, bez której nie można byłoby rozegrać bitwy. Zakończyła się sukcesem dzięki wysiłkowi całego społeczeństwa, ale na pierwszym miejscu trzeba wymienić pracę stutysięcznej rzeszy polskich kolejarzy, którzy mimo dotkliwego braku taboru kolejowego, trudności technicznych, przemęczenia, potrafili w krótkim czasie przeprowadzić do miejsc przeznaczenia wszystkie niezbędne dla armii transporty.

Podczas Bitwy Warszawskiej polskie dowództwo w pełni wykorzystało błędy popełnione przez nieprzyjaciela. Jakie?

Tuchaczewski zlekceważył przeciwnika i nie osłonił swojego południowego skrzydła. Powodem była pycha, zadufanie we własne siły i niewiara, że Polacy są zdolni do operacji zaczepnej na dużą skalę. Z powagi zagrożenia zdał sobie sprawę wtedy, kiedy było już za późno. Przykładem jego błędów jest m.in. niewykorzystanie rozkazów znalezionych 13 sierpnia przy zabitym mjr. Wacławie Drojowskim, dowódcy pułku ochotniczego, które wskazywały na koncentrację wojsk polskich nad Wieprzem. Tuchaczewski uznał je za polską mistyfikację. Sowieckim błędem było też nieskierowanie przez Lenina 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego na pomoc Tuchaczewskiemu.

To nie była decyzja komisarza politycznego Józefa Stalina, który chciał zdobyć Lwów, nie zważając na rozkazy wsparcia Frontu Zachodniego?

Nie, to decyzja Lenina. Zatrzymał Armię Konną, która otrzymała zadanie zdobycia Lwowa. Posiadanie tego największego miasta i węzła kolejowego w Galicji umożliwiało uchwycenie przełęczy karpackich. A Lenin, przekonany że klęska Polski jest przesądzona, szykował już inwazję na Węgry i Austrii oraz na Czechosłowację. Potwierdzają to archiwalne dokumenty i korespondencja Lenina; wódz bolszewickiej rewolucji był przekonany, że Tuchaczewski da sobie radę z Polakami bez pomocy Budionnego. Czekał tylko na informacje o zdobyciu Warszawy.

Były jeszcze inne epizody bitwy na miarę zwycięstwa?

Stoczona przez 5 Armię gen. Władysława Sikorskiego bitwa nad Wkrą. Walki rozpoczęte 14 sierpnia doprowadziły pobicia kolejno oddziałów trzech armii bolszewickich. Generał Sikorski potrafił wykorzystać zamieszanie po stronie bolszewickiej, błędy Tuchaczewskiego i innych dowódców oraz sprzyjającą sytuację, jaką wytworzyło zniszczenie radiostacji IV Armii sowieckiej. Armia ta, pozbawiona kontaktu z Tuchaczewskim, nieświadoma polskiej kontrofensywy, zapędziła się nad dolną Wisłę i tam uwikłała w walki, odrywając się wraz z III Korpusem Konnym Gaja od innych wojsk Tuchaczewskiego działających między Bugiem a granicą Prus Wschodnich. W międzyczasie polska kontrofensywa całkowicie zmieniła położenie na froncie, zmuszając do odwrotu główne siły Armii Czerwonej. Los jej zgrupowań operacyjnych najdalej wysuniętych na zachód był już właściwie przesądzony. To, co nie zostało rozbite, musiało szukać schronienia za granicą Prus Wschodnich.

Polska kontrofensywa znad Wieprza ruszyła 16 sierpnia, czemu więc świętujemy 15 sierpnia?

15 sierpnia oddziały polskie odbiły Radzymin. Obrońcy stolicy odzyskali stanowiska utracone 13 sierpnia, kiedy Armia Czerwona uderzyła na Warszawę i przełamała pierwszą linię obrony. 15 sierpnia był zatem dniem zwycięstwa na froncie podwarszawskim. Załamał się szturm nieprzyjaciela na stolicę, co przyjęto z ulgą i radością. Dramatyczna, ale skuteczna obrona stolicy i odbicie Radzymina w dniu święta kościelnego Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej sprawiły, że właśnie 15 sierpnia został zaakceptowany jako symbol zwycięstwa. Natomiast początkiem klęski Armii Czerwonej nad Wisłą był dzień 16 sierpnia, kiery ruszyła kontrofensywa znad Wieprza.

Rozmawiała: Anna Dąbrowska

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Szkolenie do walk w mieście
 
Szczyt NATO: wzmacniamy wschodnią flankę
Wojskowa odprawa przed szczytem Sojuszu
X ŚWIĘTO STRZELCA KONNEGO.
Za zdrowie utracone na służbie
Włoski Centauro na paryskim salonie
Terytorialsi w gotowości do pomocy
Spędź wakacje z wojskiem!
Szczyt NATO w Waszyngtonie: Ukraina o krok bliżej Sojuszu
Rusza operacja „Bezpieczne Podlasie”
Oczy na Kijów
Polsko-litewskie konsultacje
Na ratunek… komandos
Sportowa rywalizacja weteranów misji
Silniejsza obecność sojuszników z USA
Mark Rutte pokieruje NATO
Pancerniacy trenują cywilów
Sukces lekkoatletów CWZS-u w Paryżu
Czujemy się tu jak w rodzinie
Polski Kontyngent Wojskowy Olimp w Paryżu
Serwis bliżej domu
Spotkanie z żołnierzami przed szczytem NATO
Walka – tak, ale tylko polityczna
Zabezpieczenie techniczne 1 Pułku Czołgów w 1920
Krzyżacka klęska na polach grunwaldzkich
Wracajcie z medalami!
Formoza. Za kulisami
Włoskie Eurofightery na polskim niebie
Olimp gotowy na igrzyska!
Jack-S, czyli eksportowy Pirat
Śmierć przyszła po wojnie
Spadochroniarze na warcie w UE
Pancerny sznyt
Patrioty i F-16 dla Ukrainy. Trwa szczyt NATO
Naukowcy z MIIWŚ szukają szczątków westerplatczyków
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Feniks – następca Mangusty?
„Oczko” wojskowych lekkoatletów
Szczyt NATO, czyli siła w Sojuszu
Incydent przy granicy. MON chce specjalnego nadzoru nad śledztwem
Jak usprawnić działania służb na granicy
Specjalsi zakończyli dyżur w SON-ie
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Ankona, czyli polska operacja we Włoszech
RBN przed szczytem NATO
Szpital u „Troski”
Niepokonana reprezentacja Czarnej Dywizji
Bezpieczeństwo granicy jest również sprawą Sojuszu
W hołdzie żołnierzom gen. Andersa
Medalowe żniwa pływaków i florecistek CWZS-u
Prezydent Zełenski w Warszawie
The Suwałki Gap in the Game
Szkolenie na miarę czasów
Powstanie polsko-koreańskie konsorcjum
Katastrofa M-346. Nie żyje pilot Bielika
Trzy miecze, czyli międzynarodowy sprawdzian
Lato pod wodą
Roczny dyżur spadochroniarzy
Wodne szkolenie wielkopolskich terytorialsów

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO